Prawo Jante – „nie sądź, że jesteś kimś”

W 1933 roku ukazała się książka autorstwa Aksela Sandemosego zatytułowana „Et flyktning krysser sitt spor” przetłumaczona na język polski najpierw jako „Uciekinier w labiryncie”, a w roku 2019 wydana ponownie pod tytułem „Uciekinier przecina swój ślad. Opowieść o dzieciństwie mordercy”. Akcja powieści toczyła się w miasteczku Jante, w którym życie regulowało jedenaście opresyjnych zasad, zwanych  Janteloven (czyli Prawo Jante), określających miejsce jednostki w społeczności.

10 przykazań skandynawskich

  1. Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym.
  2. Nie sądź, że nam dorównujesz.
  3. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas.
  4. Nie sądź, że jesteś lepszy od nas.
  5. Nie sądź, że wiesz więcej niż my.
  6. Nie sądź, że jesteś czymś więcej niż my.
  7. Nie sądź, że jesteś w czymś dobry.
  8. Nie masz prawa śmiać się z nas.
  9. Nie sądź, że komukolwiek będzie na tobie zależało.
  10. Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć.
  11. Nie sądź, że jest coś, czego o tobie nie wiemy.
  12. Nie myśl, że uciekniesz.

Skąd ta dwunastka? Otóż w roku 2019 światło dzienne ujrzał reportaż Filipa Springera „Dwunaste: nie myśl, że uciekniesz”, którego autor wyrusza na Północ, żeby znaleźć miejsce, słynne z tego, że odcisnęło piętno na kolejnych pokoleniach Skandynawów i zastanowić się, czy niechęć do wyróżniania się, uwielbienie dla społecznego ładu i domowego porządku, brak ostentacji i silne poczucie, że ludzie są sobie równi to dar czy przekleństwo. I czy dotyczy wyłącznie Skandynawii.

Opresyjne czy gwarantujące egalitaryzm?

Skandynawskie Prawo Jante (istnieją spory co do tego, czy Sandemose wymyślił je na potrzeby książki, czy tylko opisał schematy, rządzące lokalną społecznością) można najkrócej streścić w jednym zdaniu – „nie jesteś kowalem własnego losu”. Choć książka Sandemosego ma już prawie 85 lat, dyskusja na temat uniwersalizmu zawartych w niej haseł toczy się w Norwegii nieprzerwanie aż do dzisiaj.

Bądź jak my albo odejdź

Z jednej strony opresyjne zasady mogą tłumić emocjonalność, indywidualność i ambicję. Konieczność wtopienia się w tłum, niewyróżniania się na tle innych i pogodzenia się ze z góry narzuconym sposobem życia jest dla wielu osób nie do zaakceptowania. Jeszcze do niedawna jeśli ktoś wymienione zasady kontestował, musiał się pogodzić z odrzuceniem przez społeczność. Ponieważ nie wszyscy widzą sensowność w tłumieniu swoich naturalnych predyspozycji i talentów oraz ukrywaniu osiągnięć czy nagród, Prawo Jante nie spotyka się akceptacją wielu członków społeczeństwa. Łatwo to zrozumieć.

Postulat równania do jednego wzorca i niewychylania się z ram lokalnej społeczności można odczytać jako próbę stworzenia egalitarnego społeczeństwa. Jednak dążenie do ujednolicenia we wszystkich sferach życia (osiedla budowanych na „jedno kopyto”, identyczne kuchnie wyposażane w Ikea, braku firanek w skandynawskich oknach) oraz uczenie dzieci, że nie powinny okazywać w szkole, iż wiedzą więcej, bo może się to wiązać z ostracyzmem zarówno ze strony dzieci, jak i nauczycieli nie spotyka się z powszechną aprobatą.

Czy obcokrajowcy akceptują Prawo Jante?

Prawo Jante szczególnie trudno zrozumieć obcokrajowcom. W krajach, w których już od najmłodszych lat przyzwyczaja się dzieci do „wyścigu szczurów”, świadectw z czerwonym paskiem i wyraźnego faworyzowania prymusów, skandynawskie dążenie do wyrównywania szans jawi się jako podcinanie skrzydeł. Filip Springer, który Prawo Jante przeanalizował dogłębnie, wyjaśnia, że najpopularniejsza interpretacja tego prawa mówi, iż mała społeczność przypomina wiadro krabów – gdy jeden próbuje wyjść, reszta ściąga go z powrotem. Społeczna jednorodność jest najważniejsza.

Gdy Prawo Jante uderza w Norwegów

W artykule „Nie sądź, że jesteś kimś” Ilona Wiśniewska przytacza historie Norwegów, w pamięci których Janteloven zapisało się po prostu źle: sławnego piłkarza, o którego sukcesach zupełnie milczy prasa w rodzinnym miasteczku czy dziennikarza, który jako mały chłopiec za głośno wyraził radość z powodu otrzymania dobrej oceny, co spowodowało, że koledzy się wściekli, bo nie powinienem się chwalić. „Nie jesteś lepszy od nas, nie jesteś lepszy od nikogo, krzyczeli za mną”.

Współcześni Skandynawowie traktują Pawo Jante bardziej refleksyjnie niż ich przodkowie, ale wciąż mają z nim kłopoty. Z jednej strony spisane przez Sandemosego hasła łatwo przeformułować na hasła budujące. Zamiast myśleć „Nie jesteś lepszy od innych” można przecież pomyśleć: „Powinieneś wierzyć, że jesteś tak samo dobry, jak inni”. Jednak multikulturowość społeczeństw skandynawskich, także Norwegii, sprawia, że coraz więcej ludzi zaczyna postrzegać „10(11) przykazań skandynawskich”  jako zbędny balast szkodliwych stereotypów. Porządek, dobra organizacja, skromność, brak wywyższania się to jedno. Ale ciągła inwigilacja lokalnej społeczności i pilnowanie jej niepisanych, choć silnie egzekwowanych standardów, to już zupełnie co innego…

Tak czy siak, Janteloven jest dla Polaków prawdziwą lekcją pokory.

Szukasz pracy za granicą?

Zarabiaj nawet 100 zł/h

Aplikuj już teraz →